|
OD REDAKTORA
Kiedy w 1999 roku z inicjatywy ks. Władysława Pilarczyka i za jego pieniądze
ukazał się I tom "Małopolski", nikt z nas redagujących ów tom, a było to zaledwie kilka
osób, nie przypuszczał, że za 1 O lat doczekamy skromnego jubileuszu. Oczywiście l O nu-
merów czasopisma ukazującego się raz w miesiącu, czy tym bardziej raz w tygodniu, nie
mówiąc o dziennikach, to żaden powód do chwały. Ale rocznik żyje innym rytmem, czas-
bezlitosny weryfikator aktualności w mediach - dla redaktorów periodyku o takim cyklu
wydawniczym jest o wiele bardziej łaskawy. Nie ponagla, nie zmusza do pospiesznych
decyzji, co pozwala spojrzeć na przeszłość, teraźniejszość i przyszłość z innej perspektywy.
Na namysł i głębszą refleksję mogą sobie pozwolić zarówno redaktorzy, jak i przede
wszystkim autorzy.
Z owej specyfiki, a może i swoistej urody rocznika wcale nie wynika, że redaguje
się go lekko, łatwo i przyjemnie, a autorom pisanie tekstów, bez dolegliwej presji czasu,
nie nastręcza trudności. Rocznik właśnie dlatego, że ukazuje się tak rzadko, stawia
wszystkim, którzy go tworzą, wyższe wymagania, Brak czasu nikogo tu nie usprawiedliwia,
Dlatego mamy świadomość, że mimo zdobywanego przez dziesięć lat doświadczenia,
daleko nam do ideału. Są bowiem roczniki, które chlubnie zapisały się w dziejach prasy
polskiej i żeby im dorównać, czeka nas jeszcze wiele wysiłku i pracy.
Jednakże sprzyjające okoliczności zewnętrzne też nie są tu bez znaczenia. Sam
entuzjazm, bezinteresowne zaangażowanie zespołu redakcyjnego, a nawet wsparcie
renomowanych autorów nie wystarczą, aby zapewnić sukces jakiemukolwiek przed-
się wzięciu wydawniczemu, tym bardziej w dłuższej perspektywie czasowej. Potrzebni
są jeszcze życzliwi sprzymierzeńcy, ludzie chcący i mogący pomóc, co przekłada się na
stały dopływ środków finansowych gwarantujących ciągłość wydawniczą, Jest to
szczególnie ważne w przypadku takich periodyków jak "Małopolska", które z racji profilu,
zawartości, założonego adresata, nakładu i wewnętrznej dystrybucji mogą się ukazywać
tylko dzięki stałej i wymiernej materialnie pomocy mecenasa, jeśli oczywiście takowy się
znajdzie.
Na szczęście "Małopolska" od początku na mecenat osób i instytucji jej życzliwych
mogła liczyć. Pierwszy numer, jako się rzekło, miał mecenasa prywatnego w osobie
ks. Władysława Pilarczyka. Kilka następnych ukazało się dzięki wsparciu finansowemu
Rady Krajowej Regionalnych Towarzystw Kultury oraz telewizji publicznej (TVP3 ), co było zasługą jej ówczesnego wiceprezesa Tadeusza Skoczka. Ale momentem przełomowym
okazał się patronat Marszałka Województwa Małopolskiego nad naszym pismem i osobiste
zaangażowanie dyrektora Urzędu Marszałkowskiego, Adama Leszkiewicza. Z jego
inicjatywy oraz w porozumieniu z dyrektorem Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej Arturem
Paszko doszło do uzgodnień, w wyniku których instytucja ta, za zgodą właściciela tytułu,
czyli Małopolskiego Związku Regionalnych Towarzystw Kultury, została współwydawcą
"Małopolski", zapewniając jej ciągłość wydawniczą. Nie rozwiązało to wszystkich
problemów, z jakimi boryka się redakcja, ale dzięki temu porozumieniu "Małopolska"
ukazuje się regularnie i może świętować skromny jubileusz.
Nie mniej ważne okazało się przygarnięcie bezdomnej redakcji pod dach
Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej przez jej ówczesnego dyrektora, prof. Jacka
Wojciechowskiego. Ten piękny gest podtrzymali i pomocy oraz życzliwości nie skąpili
jego następcy: Artur Paszko i Anna Wiśniewska, za co im wszystkim serdecznie
dziękujemy.
Na koniec pragnę podziękować Radzie Redakcyjnej, która nas wspiera swoim
autorytetem. Szczególne słowa wdzięczności należą się prof. Feliksowi Kirykowi, jej
przewodniczącemu, wybitnemu znawcy dziejow Małopolski, twórcy krakowskiej szkoły
historii regionalnej, że zgodził się nam patronować i w jakimś sensie autoryzować nasze
inicjatywy redakcyjne.
A tych w ciągu 10 lat było sporo. Świadczą o tym liczby: w dziesięciu tomach
"Małopolski" opublikowaliśmy 395 tekstów, z których 136 znalazło się w dziale Problemy,
sprawy, ludzie, 30 dotyczyło instytucji, 20 - edukacji regionalnej i tyleż samo myśli
regionalistycznej (Archiwum). Pozostałe teksty to świadectwa, dokumenty, materiały do
słownika biograficznego Małopolski, recenzje, noty bibliograficzne, sprawozdania i kronika.
Na łamach naszego rocznika pojawiły się nazwiska 185 autorów, których wykaz wraz
z odsyłaczami do opublikowanych tekstów znajdziemy w załączonej do tego tomu
bibliografii zawartości "Małopolski" (I-X), opracowanej przez dr. Sylwestra Dzikiego.
Tom X oddajemy do rąk i pod osąd czytelników. Przed nami kolejne wyzwania-
następne roczniki "Małopolski". Wierzę, że w kontynuację rozpoczętego 1 O lat temu dzieła
zaangażuje się odmłodzona redakcja, a pomocy i wsparcia udzielą nam zarówno ci, którzy
to robią od lat, jak i ci, którzy nas dotąd nie zauważyli, choć służymy - tak jak i oni -
Małopolsce.
Edward Chudziński
 P.S. Tom niniejszy oraz z lat 1999-2008 (z wyłączeniem t. II) można nabyć w siedzibie Redakcji: redakcja@malopolska.org
|